6. kolejka Futsal Ekstraklasy. Mecze w środku tygodnia nowym trendem

futsal-ekstraklasa

W telewizji miał być transmitowany mecz Rekordu Bielsko-Biała z Gattą Zduńska Wola. Niestety został on przełożony ze względu na testy na koronawirusa w zespole gości. Spotkanie odwołano, a transmisja odbyła się z meczu Constractu Lubawa z Acaną Orzeł Jelcz-Laskowice. Widowisko raczej na tym nie straciło, bo obejrzeliśmy aż siedem bramek. Szkoda, że było to mocno jednostronne starcie. W środę odbyło się zatem sześć z siedmiu zaplanowanych meczów. Spójrzmy jak przebiegały.

Do Lubawy z kompletem punktów

Constract wybrał się na mecz z Acaną będąc faworytem tego spotkania. Futsaliści wicemistrzów Polski przez początkowe minuty nie mogli odnaleźć swojego rytmu gry. Dopiero w 11. minucie udało się zawiązać skuteczną akcję i wyjść na prowadzenie. Goście poszli za ciosem i zaczęli się rozkręcać. Drugiego gola dołożyli cztery minuty później, a trzeciego tuż przed przerwą. W drugiej odsłonie znów Acana Orzeł postawiła się rywalom. Podobnie jak wcześniej, sił starczyło jednak tylko na trochę. Consract strzelił czwartą bramkę i mógł nieco spuścić z tonu. Gospodarze wykorzystali to rozluźnienie i zdobyli, jak się później okazało honorowe trafienie. W końcówce bardzo aktywny był Portugalczyk Pedro, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i ostatecznie Lubawa wygrała 6:1.

Zacięty mecz w Białymstoku

MOKS Słoneczny Stok Białystok nie lubi w tym sezonie występować w roli faworyta. W meczu z Komprachcicami zgubili punkty remisując 3:3.. Tym razem do Białegostoku przyjechała ekipa GSF Gliwice, która póki co zdobyła ledwie punkt. Gospodarze mieli rozprawić się z rywalami i już w 7. minucie wyszli na prowadzenie. Brakowało jednak jakiegoś potwierdzenia tej przewagi. Jedna bramka to tyle, co nic i szybko można ją odrobić. Do drugiej połowy utrzymał się jednak wynik, aż niespodziewanie do wyrównania doprowadziło GSF. Wydawało się, że goście wywiozą z trudnego terenu cenny remis, ale na trzy minuty przed końcem stracili decydującą bramkę. MOKS wygrał 2:1 i awansował na czwarte miejsce w tabeli.

Clearex wraca na zwycięską ścieżkę

Zespół z Chorzowa po doskonałym starcie i dwóch zwycięstwach, teraz dwukrotnie remisował. W meczu z Komprachcicami wygrana miała być formalnością. Miała, bo to właśnie Dreman wyszedł pierwszy na prowadzenie i dość długo je utrzymywał. Dopiero w 15. minucie Clearex doprowadził do remisu i do przerwy mieliśmy małą niespodziankę. W drugiej połowie pachniało nawet sensacją, gdy na pięć minut przed końcową syreną na tablicy wyników wciąż widniało 1:1. Kluczowe okazało się jednak doświadczenie w końcówce i Clearex strzelił jeszcze dwie bramki, a goście musieli kończyć w osłabieniu. Clearex – Dreman 3:1.

Teatr jednego aktora w Chojnicach

Red Devils Chojnice podejmowali Futsal Team Brzeg. Bohaterem gospodarzy został Hiszpan Asensio, który zanotował w tym meczu hattrick. W ostatecznym rozrachunku były to arcyważne gole ze strony hiszpańskiego gracza, bo Red Devils wygrali tylko 4:3. Brzeżanie postawili poprzeczkę dość wysoko i ulegli kolejny raz minimalnie. Aż trudno uwierzyć, że ta drużyna ma na koncie pięć porażek i okupuje ostatnie miejsce w tabeli. Wcześniej czy później na pewno zaczną punktować.

Pierwsze zwycięstwo w sezonie

Swój pierwszy komplet punktów zebrał w środę Futsal Leszno. W wyjazdowym meczu mierzyli się z rozpędzonym Lęborkiem. Gospodarze wygrali dwa spotkania z rzędu i liczyli na utrzymanie dobrej passy. Tymczasem w pierwszej połowie zostali mocno zaskoczeni dwoma bramkami. Po przerwie byli w stanie odpowiedzieć tylko jednym trafieniem i ostatecznie Futsal Leszno wygrał 2:1. Ta wygrana pozwoliła odbić się choć na chwilę od dolnej strefy tabeli.

Rollercoaster w Pniewach

Red Dragons Pniewy gościły beniaminka ze stolicy, czyli AZS Warszawa. Zgodnie z planem wyszli na prowadzenie, ale już po paru chwilach dzięki samobójowi mieliśmy remis. Trzy minuty później prowadzenie objęli goście i na przerwę schodzili przeważając. Po zmianie stron podwyższyli wynik i dodatkowo utrudnili zadanie Smokom. W swoje ręce sprawy wziął Kostecki, który szybko strzelił bramkę kontaktową, a dziewięć minut później doprowadził do wyrównania. Gdy wydawało się, że pogoń za wynikiem zakończy się sukcesem, znakomitą kontrę wyprowadził Uniwersytet Warszawski i to goście mogli cieszyć się z wygranej 4:3.