Futsal Ekstraklasa bez kompromisów. Ani jednego podziału punktów

futsal-puchar-polski

Siedem spotkań rozegranych i jedno przełożone. To bilans ósmej kolejki polskiej ekstraklasy futsalu. W sobotę mieliśmy trzy mecze, w tym niekwestionowany hit w postaci starcia Rekordu z Constractem, który mogliśmy obejrzeć na nsport+. Niedziela to z kolei cztery gry i przełożony mecz Red Dragons Pniewy z Piastem Gliwice. Jak poszło naszym ligowcom w ten weekend? Sprawdźcie sami.

Hit nie zawiódł. Mistrz także nie

Rekord Bielsko-Biała podejmował u siebie Constract Lubawę. Mistrz kontra wicemistrz. Transmisja telewizyjna i dwie najlepsze drużyny w kraju. Mecz miał być zacięty, ale taki był tylko do przerwy. Pierwsi na prowadzenie wyszli goście za sprawą Raszkowskiego, ale pięć minut później z rzutu karnego do siatki trafił Marek. Sytuacja wymknęła się Constractowi spod kontroli i Popławski dorzucił drugie trafienie dla gospodarzy. Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza część spotkania. Swoją bramkę ustrzelił również Viana, bo goście dopuścili się szóstego przewinienia i Brazylijczyk pewnie wykorzystał przedłużony rzut karny.

W drugiej odsłonie nie oglądaliśmy zbyt wielu okazji i mecz nieco nam zwolnił. Przez dłuższy czas na tablicy widniało 3:1 dla Rekordu. Constract chciał złapać kontakt, by pozostać w grze, ale przeciwnik skutecznie ich skontrował. Piłkę w siatce umieścił Ribeiro i powiększył przewagę swojego zespołu. Lubawa zdecydowała się zagrać w przewadze, ale przyniosło to efekt odwrotny do zamierzonego. Pustą bramkę rywali wykorzystał Kubik, a minutę później Surmiak i było praktycznie po meczu. Drugie trafienie dla Constractu dołożył po przerwie Lutecki i skończyło się na rezultacie 6:2 dla Rekordu. Bielszczanie zdobyli jak na razie wszystkie możliwe punkty.

Brzeg za ciosem

Futsal Brzeg po pierwszej wygranej w ubiegłej kolejce dokłada drugą i odbija się od dolnych rejonów tabeli. Bohaterem meczu z Futsal Leszno został Coelho, który swoimi dwoma trafieniami w pierwszej części spotkania walnie przyczynił się do zdobycia kompletu punktów. Po bramce Boczarskiego w drugiej połowie mieliśmy 3:0, ale Leszno nie odpuściło. W krótkim odstępie gole Konopackiego i Molickiego dały im kontakt, ale ostatecznie nie udało się wyszarpać choćby punktu.

Zastawnik show w Białymstoku

Wszyscy wiemy jak trudnym terenem jest Białystok. W tym sezonie MOKS odniósł tu dwa zwycięstwa i raz zremisował. Do teraz. Clearex przyjechał tu w bojowych nastrojach, a wyjechał z znakomitych humorach. Pod koniec pierwszej połowy do siatki trafił Leszczak, ale po zmianie stron do wyrównania doprowadził Osypiuk. Nie utrzymał się jednak długo status quo, bo przebudził się Mikołaj Zastawnik. Dał swojej ekipie drugiego gola i Clearex kontrolował grę. W końcówce MOKS rzucił wszystkie siły do ataku, ale został za to dwukrotnie ukarany. Hattrick skompletował Zastawnik i goście wrócili do Chorzowa z wynikiem 4:1.

Pierwsze zwycięstwo Novej Gliwice

Swój pierwszy komplet punktów zdobyła P.A. Nova Gliwice. Niespodziewanie okazała się lepsza w niedzielne popołudnie od ekipy FC Toruń. Bardzo pomogły jej gole Zatovicia i Kędziory w pierwszej połowie. Swoje trzy grosze dołożył Borkowski i mieliśmy 0:3. Odpowiedzieli mu Szczepaniak i Mrówczyński, więc gospodarze nie zamierzali składać broni. W ostatniej minucie drugą bramkę zdobył jednak Zatović i Nova zanotowała pierwszą wygraną w sezonie.

Po pięć goli w Chojnicach i Lęborku

Najmniejsze emocje mieliśmy w Chojnicach, gdzie Gatta pewnie wygrała z Red Devils 4:1. Nie mieliśmy złudzeń, że tego dnia wygrała lepsza ekipa. Gospodarzy stać było tylko na honorowe trafienie i Gatta oddaliła się od niższych lokat. Podobnie pięć trafień padło w Lęborku i co ciekawe, wszystkie w pierwszej połowie. W niej lepsi byli gospodarze i zwyciężyli 3:2 z AZS-em Warszawa.

Orzeł wraca na zwycięską ścieżkę

Tuż za podium uplasował się po tej serii spotkań Orzeł Jelcz-Laskowice, który ograł u siebie AZS Katowice 5:1. Po trzech meczach bez wygranej, miło było w końcu wygrać, zaś AZS niebezpiecznie pikuje w dół. Po tej porażce znajduje się już na przedostatnim miejscu i trzeba przyznać, że na dole ligi robi się trochę ciasno. Być może w najbliższych tygodniach się to zmieni, ale na razie mamy bardzo wyrównany poziom.