Podsumowanie 1. kolejki futsalu

puchar-polski-futsal

Sezon 2020/2021 właśnie się rozpoczął i drużyny Futsal Ekstraklasy ruszyły do akcji. Już w 1. kolejce obejrzeliśmy mnóstwo bramek i ciekawych spotkań, więc można powiedzieć, że jak najbardziej spełniła ona oczekiwania kibiców. Oprócz inauguracyjnej kolejki, futsal miał również swoją inaugurację w dużej stacji telewizyjnej, jaką jest Canal+. Hit kolejki, czyli starcie Gatty z Clearexem można było obejrzeć w nSport+ i zarówno jakość transmisji, jak i samo spotkanie nie zawiodły. Zapraszamy na przegląd pierwszej kolejki polskiej ligi.

Trzech pauzujących

Zacznijmy jednak od tych, którzy nie wybiegli na parkiety w ten weekend. W Ekstraklasie futsalu mamy 17 drużyn, więc co kolejkę odpoczywać będzie jedna z nich. W pierwszej serii spotkań był to Futsal Brzeg. Dlaczego jednak jeden mecz się nie odbył? Red Devils Chojnice mieli podjąć u siebie drużynę Orła Jelcz-Laskowice, jednak u dwóch graczy gospodarzy wykryto zakażenie koronawirusem i spotkanie ostatecznie się nie odbyło.

Dwa remisy beniaminków

Wśród czterech drużyn, które awansowały do Ekstraklasy z I ligi, zapunktowały dwie. W meczu otwierającym sezon Dreman Opole Komprachcice uległy w Lubawie Constractowi 1:6 i nie ulegało wątpliwości, kto w tym meczu był lepszy. Hattrick zanotował Pedrinho i to on poprowadził swój zespół do pierwszego zwycięstwa w tym sezonie. Porażkę zaliczył na start również Futsal Leszno, choć po bardziej wyrównanym pojedynku. W swojej hali zostali pokonani przez FC Toruń 2:3 i na swoje pierwsze punkty będą musieli poczekać co najmniej do trzeciej kolejki, gdyż w drugiej lesznianie pauzują.

Na pierwsze punkty przyszło nam poczekać więc do niedzieli. AZS Warszawa podejmował P.A. Novą Gliwice i już w 1. minucie wyszedł na prowadzenie. Jednobramkowe prowadzenie utrzymywało się przez bardzo długi czas, ale nie udało się go dowieźć do końca. Na kilka minut przed końcową syreną do wyrównania doprowadzili goście i ekipy podzieliły się punktami. Remis padł również w Lęborku, gdzie miejscowi mierzyli się z Red Dragons Pniewy. Tutaj jednak wszystko co miało się wydarzyć, zdarzyło się już w pierwszej połowie. Obie ekipy strzeliły po dwie bramki i rozjechały się do domów. Remis wydawał się najbardziej sprawiedliwym rezultatem z przebiegu meczu.

Rekord gromi, Piast lepszy w derbach

Po porażce w Pucharze Polski pojawiły się głosy, że Rekord Bielsko-Biała nie będzie już tak mocny, jak w zeszłym sezonie. Bielszczanie zamknęli usta krytykom wraz z pierwszym meczem ligowym. W Cygańskim Lesie rozgromili Słoneczny Stok Białystok 11:2 i rozsiedli się od razu w fotelu lidera. Dwa hattricki zanotowali Brazylijczycy – Ribeiro i Viana – po dublecie dołożyli Popławski i Marek i raz piłkę do bramki wcisnął Budniak. Mistrzowie Polski wrócili do formy. Piast Gliwice już na samym początku grał z AZS-em Katowice. Mecz z podtekstem wygrał jednak 3:1 i choć kibice oglądali bramki tylko w pierwszym meczu, na brak emocji nie mogli narzekać.

Telewizyjne show w Zduńskiej Woli

Gatta kontra Clearex, czyli hit pierwszej kolejki Ekstraklasy mogliśmy oglądać na Canal+. Mecz nie zawiódł i z pewnością był dobrą reklamą polskiego futsalu. Zdecydowanie lepiej w mecz weszli gospodarze. Konstruowali akcję za akcją i Rafał Krzyśka, trener chorzowian występujący w bramce, był w sporych opałach. Już w 3. minucie pierwszy raz wyciągał piłkę z bramki, a niecały kwadrans później dwukrotnie pokonał go Daniel Krawczyk i było 3:0. Gatta dołożyła jeszcze czwartego gola i wydawało się, że obejrzymy mocno jednostronne spotkanie. Jeszcze przed przerwą jedynego gola dla Clearexu w tej części meczu strzelił Sebastian Leszczak. Mało kto się jednak spodziewał, że będzie to impuls, który poderwie gości do walki. 

W drugiej połowie poszli oni szybko za ciosem i do siatki trafił Dewucki, więc znów zaczęli się liczyć w grze. W bramce Krzyśkę zastąpił Bednarczyk i dał prawdziwy popis bramkarstwa w futsalu. Z najsłabszego ogniwa swojego zespołu w finale Pucharu Polski, stał się najpewniejszym punktem drużyny. Następnie dwie minuty zachwiały Gattą, bo Clearex za sprawą Zastawnika i Brockiego doprowadził do wyrównania. Ostatnie 10 minut zapowiadało się arcyciekawie. Na trzy minuty przed końcem szalę zwycięstwa przechylił Leszczak i trzy punkty pojechały ostatecznie do Chorzowa. Comeback kompletny. Z 0:4 na 5:4 nie jest łatwo, więc tym bardziej należy docenić ekipę Clearexu. Oby kolejne mecze transmitowane w Canal+ były równie emocjonujące.