Środowa kolejka Ekstraklasy futsalu. Jak wypadli nasi ligowcy w środku tygodnia?

futsal-puchar-polski

W środę odbyło się aż siedem spotkań polskiej ekstraklasy futsalu. Aż, bo rzadko zdarza się, żeby kluby musiały grać w środku tygodnia. Nie są do tego przyzwyczajone, więc wczorajsze mecze były wielką niewiadomą. Jak sobie poradziły zespoły w środowej kolejce? Na brak bramek ogólnie nie mogliśmy narzekać.

Wyrównane boje na start

Serię spotkań rozpoczęliśmy od godziny 18:00, kiedy to wystartowały mecze w dwóch miastach. W Białymstoku MOKS Słoneczny Stok podejmował beniaminka z Opola, czyli Komprachcice. Z kolei w Chorzowie Clearex mierzył się z Piastem Gliwice i to spotkanie transmitował Canal+. W pierwszym meczu faworyt był dość oczywisty, ale białostoczanie nie udźwignęli ciężaru. Za to goście zagrali powyżej oczekiwań i niewiele brakło, by wyjechali z Podlasia z kompletem punktów. Ostatecznie jednak mecz zakończył się remisem 3:3 i zespoły podzieliły się punktami. Hit kolejki pomiędzy Clearexem i Piastem niestety nieco nas zawiódł. Głównie z tego względu, że obejrzeliśmy tylko dwa gole i mało składnych akcji. Na show telewizyjne to trochę za mało. Tu również zakończyło się bez rozstrzygnięcia i na tablicy świeciło 1:1 po końcowej syrenie. Żadna z ekip nie była do końca usatysfakcjonowana.

Rekord zgodnie z planem, Gatta wręcz przeciwnie

Godzinę później do gry przystąpiły inne drużyny. Orzeł Jelcz-Laskowice grał z Gattą Zduńska Wola, zaś Rekord podejmował w Bielsku Futsal Brzeg. Pierwszy mecz miał być zacięty, ale miał również przynieść przełamanie Kocurom, które jeszcze nie zdobyły nawet punktu w tym sezonie. Trend się utrzymał, bo Orły wygrały u siebie 4:3 i wskoczyły na czwartą lokatę. Z kolei Gatta przegrała już trzeci mecz i osiadła na przedostatnim miejscu w tabeli. Zamyka ją ekipa z Brzegu, która do Cygańskiego Lasu jechała jak na ścięcie. Już w 17. minucie Rekord prowadził 5:0 i było jasne, że na niespodziankę nie ma co liczyć. Ostateczny rezultat jednak nie wyglądał tak źle, bo goście odrobili część strat. Rekord wygrał 6:3 i po tej kolejce stał się samodzielnym liderem Ekstraklasy.

Strzelanina w Gliwicach

Mało kto mógł przewidzieć, że z najciekawszym pojedynkiem środowej serii spotkań będziemy mieli do czynienia w Gliwicach. P.A. Nova Gliwice rozgrywała mecz z AZS-em Katowice. Nikt raczej nie przypuszczał, że zobaczymy tu ponad 10 bramek. Nawet gdy do przerwy goście prowadzili 3:1. Worek z bramkami rozerwał się po przerwie jednak Katowice miały ciągle mecz pod kontrolą. Zakończył się on rezultatem 5:8 i katowiczanie mogli się cieszyć ze swoich pierwszych punktów w sezonie.

Pierwsze zwycięstwo w ekstraklasie

LSSS Lębork kontra Red Devils Chojnice. Beniaminek kontra stały bywalec ekstraklasowych parkietów. Mecz od początku mocno zacięty i do końca nie było wiadomo, czy komuś w ogóle uda się przechylić szalę na swoją stronę. Szczęście uśmiechnęło się tego dnia do gospodarzy, którzy decydującą bramkę zdobyli na trzy minuty przed końcem spotkania. Wygrali 5:4 i zanotowali pierwsze w historii zwycięstwo na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce.

Remis na zakończenie

Ostatnie na rozkładzie było starcie Red Dragons Pniew z Futsalem Leszno. Wyraźnego faworyta brak, więc różnie mogły potoczyć się te zawody. Inicjatywę przejęły Smoki i objęły prowadzenie. Obie drużyny grały raczej zachowawczo i druga bramka padła dopiero w drugiej odsłonie. Zdobyli ją również gospodarze i prawdopodobnie już witali się z gąską. Goście szybko jednak złapali kontakt strzelając dwie minuty później, a w końcówce doprowadzili do wyrównania. Mecz zakończył się remisem 2:2 i Red Dragonsi przedłużyli swoją passę bez porażki.