Wpadka dobrze zrobiła Rekordowi? Zwycięstwo w Lidze Mistrzów i odzyskanie pozycji lidera

rekord-bielsko-biała

Media już rozpoczęły dyskusję na temat tego, czy Rekord Bielsko Biała będzie w stanie przejść przez sezon suchą stopą. Do 20 listopada miał 10 zwycięstw w 10 spotkaniach i wydawało się, że nie ma siły na rozpędzoną lokomotywę trenera Andrzeja Szłapy. Wtedy jednak przyszedł mecz w Chorzowie z Clearexem, który zbił nieco z pantałyku mistrzów Polski i wielu się zastanawiało, jak to wpłynie na postawę Rekordu, ponieważ porażka przytrafiła się z dość niefortunnym momencie.

Clearex lepszy od Rekordu

Jak co kolejkę w polskiej Futsal Ekstraklasie Rekord miał wystąpić w roli faworyta, choć można było poczuć dreszczyk emocji przed naszym rodzimym futsalowym El Clasico. W 8. minucie dwubramkowe prowadzenie objęli jednak gospodarze i mocno rozjuszyli tym Rekordzistów. Odpowiedzieli błyskawicznie, bo w ciągu dwóch minut doprowadzili do wyrównania. Długo remis się nie utrzymał. Po chwili Clearex znów był o jedno trafienie lepszy, a tuż przed przerwą dołożył jeszcze dwie bramki i było 5:2. W drugiej odsłonie lepiej zaczęli grać goście i ponownie popisali się dwoma golami w krótkim odstępie czasu. Wynik był więc na styku i bielszczanie zdecydowali się w końcówce wycofać bramkarza. Pomimo zmasowanego ataku, to Clearex skutecznie skontrował i ostatecznie zwyciężył 6:4.

Pewniak do Ligi Mistrzów

Dziennikarze zastanawiali się jak to się odbije na postawie polskiego reprezentanta w meczu eliminacji do Futsal Champions League. Okazało się, że porażka zadziałała ultra motywująco. W domowym pojedynku z walijskim Swansea University FC nie było złudzeń, kto jest lepszym zespołem. Rekord zdominował swoich rywali i pewnie zwyciężył aż 6:0. Teraz pozostaje czekać na kolejnego przeciwnika, ale z taką grą wydaje się, że nie ma pewniejszego zespołu do awansu do fazy głównej rozgrywek. Cieszy również fakt, że Rekord zaprezentował się dobrze nawet pomimo braku ważnej postaci jaką jest Michał Kubik. Co więcej futsaliści z Bielska ani na moment nie stracili kontroli nad przebiegiem spotkania, co tylko dobrze wróży na przyszłość.

Wygrana z Toruniem

Po fantastycznym meczu u siebie w futsalowej Lidze Mistrzów przyszedł czas na powrót na ligowe parkiety. Do Bielska Białej przyjechał FC Toruń, który w obecnym sezonie spisuje się raczej średnio, co ma swoje odzwierciedlenie w tabeli. Podopieczni Łukasza Żebrowskiego zajmują miejsce w środku stawki i nie mogą ustabilizować formy. Różnica klas była aż nadto widoczna, a końcowy rezultat 7:0 mówi sam za siebie. Rekord był w tym starciu o niebo lepszy i po raz drugi z rzędu nie dał sobie wbić ani jednego gola, co w tej dyscyplinie jest nie lada wyczynem. Zwłaszcza gdy w przeciwnym zespole biegają takie tuzy jak Mikołajewicz czy Wojciechowski, którzy na futsalu zjedli zęby. Jak widać porażka z Clearexem podwójnie zmotywowała graczy Rekordu.

W drodze po fotel lidera

W środku tygodnia znów Rekordziści zagrają u siebie. Tym razem do Bielska zawita AZS Katowice, który okupuje obecnie przedostatnią lokatę w tabeli. Chyba nie ma innej możliwości niż wygrana gospodarzy, ale czy znów uda się zachować czyste konto? Obecnie Rekord ma jeden mecz mniej od swoich głównych rywali, czyli Piasta Gliwice i Constractu Lubawa. Jeżeli jednak zwycięży w środowym starciu, ponownie wskoczy na pierwsze miejsce w lidze, wyprzedzając obie wspomniane ekipy. Dla obrońców tytułu taka seria pozwoli znów nabrać wiatru w żagle.