MICHAŁ KUBIK: Futsal i piłka nożna to zupełnie inne dyscypliny

michał kubik wywiad

Zaczynał od grania z seniorami w wieku juniorskim. Później przyszły występy w młodzieżowych mistrzostwach Polski, aż przyszedł czas na Ekstraklasę i reprezentację kraju. Dziś jest jednym z najważniejszych ogniw kadry narodowej, w której ma już 113 występów i jest jej kapitanem. Czterokrotny mistrz Polski, dwukrotny zdobywca pucharu Polski i trzykrotny triumfator w Superpucharze. Do tego dochodzą sukcesy w postaci 5. miejsca na akademickich mistrzostwach świata i tytuł króla strzelców futsalowej Ligi Mistrzów. Opowiedział nieco o swoich początkach, przebiegu kariery i planach na przyszłość. Jak widzi porównanie piłki halowej do trawiastej? Michał Kubik o rozwoju, popularyzacji i zarobkach w futsalu.

  • Zawodnik, który nie potrzebuje mieć założonych butów, żeby strzelać bramki na parkietach Ekstraklasy.

Była taka bramka z Piastem Gliwice. Przypadek, bo generalnie ta bramka nie powinna być zaliczona. Jak ci spadnie but, nie możesz kontynuować gry, nie możesz strzelić bez buta. Kiedyś sędzia mi powiedział, że to chyba niesportowe zachowanie. 

  • Czy zgodziłbyś się ze stwierdzeniem, że obecna reprezentacja dostosowuje się poziomem gry do przeciwnika? W meczach z Portugalią i Czechami oglądaliśmy inną drużynę niż przeciwko Norwegii. Nie odpowiada nam rola faworyta?

Wszystko zależy od taktyki. Zupełnie inaczej wygląda ona przy meczach z Czechami i Portugalią, a inaczej z Norwegią. Do meczu z Czechami przygotowywaliśmy się już podczas starcia z Norwegią. Codziennie oglądaliśmy video z ich spotkań i 85% bramek strzelali po kontrach. Założeniem było ograniczenie tych kontrataków i kontrolowanie gry. W zasadzie się udało, bo strzelaliśmy gole po stałych fragmentach i z kontr. Taktyka jest zawsze dostosowana pod przeciwnika, były mecze z Brazylią gdzie chcieliśmy prowadzić grę i nie do końca to wyszło. Teraz najważniejszy był wynik i byliśmy skoncentrowani na tym, żeby ten mecz wygrać.

  • Trochę inaczej to wygląda niż w klubie, gdzie cały czas jesteś w zasadzie w roli faworyta i możesz sobie pozwolić na więcej.

W większości przypadków tak. To my musimy prowadzić grę, więc teoretycznie w ten sposób gra się trudniej. Musisz być cały czas skoncentrowany, bo te zespoły tak naprawdę tylko czekają na swoją szansę. Później może być ciężko, bo wiele zespołów się cofa i trudno jest strzelić bramkę. Zespoły bronią coraz lepiej, natomiast w kadrze my z reguły nie prowadzimy gry. Tam gramy z drużynami, które są wyżej od nas w rankingu i osiągały większe sukcesy. Poza tym jest zupełnie inne tempo i zdecydowanie inaczej się gra, bo jest mniej czasu na myślenie. W Rekordzie praktycznie nie ma meczu, w którym nie mielibyśmy większego posiadania piłki i oddali więcej strzałów. 

  • Po zakończeniu sezonu przychodzi czas podsumowań i planów. Powraca też temat reformy ligowych rozgrywek. Co sądzisz o obecnym systemie ligi i ewentualnym zainspirowaniu się ligą hiszpańską jeśli chodzi o fazę play off?

Play-offy to zawsze na pewno dużo emocji. Jak byłem w Pogoni, po rundzie zasadniczej mieliśmy 1. miejsce, a skończyliśmy na 4. także tak naprawdę każdy ma później szansę. Tylko przy 16 zespołach w lidze to nie ma racji bytu, bo tych meczów po prostu nie będzie kiedy rozegrać. Teraz gramy ostatni mecz 30 maja, bo wiadomo że też gra kadra, trzeba pamiętać o tym że są mistrzostwa Europy, gdzie może to oznaczać miesiąc przerwy w naszych rozgrywkach, więc pytanie kiedy te mecze miałyby być rozgrywane. Ja jestem jak najbardziej za play-offami, ale przy lidze 12 zespołowej. O ile Rekord mógłby sobie poradzić z takim graniem, o tyle większość klubów nie poradzi sobie z meczami w środy i soboty. Futsal na tę chwilę nie jest jeszcze na to gotowy.

  • Natknąłem się na wywiad trenera Korczyńskiego, który twierdził że brak takiego obycia w grze pod presją ma wpływ na grę zawodników w ważnych spotkaniach. Może ten sezon nie będzie tego najlepszym przykładem, bo długo był zacięty, ale w poprzednich latach wiele razy było tak, że Rekord miał ten margines błędu bardzo duży ze względu na szybko wypracowaną przewagę nad resztą i wtedy na pewno grało się wam znacznie łatwiej, niż gdyby od każdego kolejnego spotkania zależał końcowy rezultat rywalizacji.

W tym sezonie do początku marca wszyscy szli łeb w łeb. Lubawa miała do nas 2 punkty straty. Kiedy zaczynamy sezon, to każdy ma równe szanse. Takie zespoły jak Piast Gliwice i Constract Lubawa ściągnęły dobrych zawodników i na przestrzeni całego sezonu też trzeba było wygrywać wszystkie mecze. Jak się nie wygrywa z tygodnia na tydzień ze słabymi rywalami, to się mistrzostwa nie zdobywa. Na pewno większe emocje i ciśnienie byłyby w play-offach. Każda porażka powodowałaby zwiększenie ciężaru gatunkowego następnego spotkania. Przykład Czechów pokazuje, że oni grają więcej takich meczów pod presją od nas. Czy to jest problem polskiego futsalu? Być może, bo jest mało meczów na styku. Wielokrotnie jest tak, że spotyka się zespół z czołówki z dołem tabeli i są nikłe szanse, że będzie remis, albo porażka. Widać po wynikach, że te rozbieżności są duże. 

  • Spore zmiany szykują się w drużynie Rekordu, Ty przedłużyłeś swoją umowę z klubem o 2 lata, ale przygodę kończą z tego co mi wiadomo trener Andrzej Szłapa, a do tego dwóch ważnych zawodników – Alex Viana, Jan Janovsky. Jak to wpłynie na wasze aspiracje związane z grą w Lidze Mistrzów i dubletu na krajowym podwórku?

Przyjdzie nowy trener, z którym są związane duże nadzieje. Czeka nas przebudowa, bo odchodzą dwie bardzo istotne osoby z drugiej czwórki. Janovsky to gość, który od lat trzymał w ryzach ten zespół i Alex Viana, który robi różnicę i ciężko będzie ściągnąć zawodnika, który go zastąpi. To super zawodnik, co pokazuje, że dostał ofertę gry w Hiszpanii i myślę, że ma umiejętności do tego, żeby sobie tam poradzić. Wiele bramek strzelał w ciężkich momentach i brał na siebie grę pomimo młodego wieku. To będzie duża strata, ale zarząd musi pracować nad transferami. Wiem już o jednym dużym wzmocnieniu, ale nie mogę zdradzić o kogo chodzi. Trener z kolei będzie miał dużą zagwozdkę odnośnie tego co zmienić, ale celem jest kontynuowanie mistrzowskiej ścieżki. Co roku gramy o mistrza i o puchar, tu innej opcji nie ma. W Lidze Mistrzów chcemy się poprawić względem poprzednich rozgrywek, być może stąd te zmiany. Polskie zespoły mają trudniej w tych rozgrywkach ze względu na limit obcokrajowców. Jak jedziemy na Ligę Mistrzów to w tych zespołach jest wielu Brazylijczyków, robiących różnicę. My nie możemy sobie pozwolić na takie szerokie kadry. Mam nadzieję, że będzie to odpowiednio poukładane i awansujemy.

  • Final Four Ligi Mistrzów kosztem mistrzostwa Polski, brałbyś w ciemno?

Myślę, że tak, chociaż ciężko powiedzieć. Tych mistrzostw już trochę jest, a Final Four pewnie byłoby raz na wiele lat. To by była niezapomniana chwila dla polskiego futsalu i krok milowy dla tej dyscypliny. Ja chciałbym zagrać w Final Four, to by było spełnienie moich marzeń na koniec przygody. 

  • A propos kończenia przygody, w piłce nożnej trawiastej 31 lat to dla jednych okres szczytowy w karierze, a dla innych ostatnia okazja do załapania się na dobry kontrakt. Piłkarze kończą poważne granie z reguły w wieku 34 lat. Wydaje mi się, że w futsalu ta granica przesunięta jest nieco dalej. Można wymieniać pojedyncze przykłady, ale zarówno w Ekstraklasie, jak i I lidze jest wielu “starych wyjadaczy”, którzy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa. Z czego to wynika?

Patrząc po zespołach na poziomie międzynarodowym, to składają się one przede wszystkim z zawodników po 30-tce, albo w okolicach tego wieku. To jest najlepszy wiek dla gracza futsalu. Jest doświadczony, obyty taktycznie, wie jak grać i jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne jest niezły. Taki zawodnik gra przede wszystkim mądrzej niż młody i dlatego też może sobie pozwolić grać dłużej. Ricardinho, który ma 35/36 lat pewnie jeszcze parę lat pogra, a nawet patrząc na finał Ligi Mistrzów było w nim wielu zawodników po 30-tce. W futsalu nie potrzeba aż tak dużej wydolności. Na pewno potrzeba dynamiki, ale przy mądrym ustawieniu spokojnie można sobie poradzić. W polskiej ekstraklasie myślę, że do 36-37 lat przy dobrym prowadzeniu się można pograć. Tych zawodników rzeczywiście trochę jest, np. Mariusz Milewski z Legii – 40 lat i pewnie jeszcze pogra. Taki wiek jak powiedziałem wcześniej pozwala jeszcze grać. To oczywiście nie będzie zawodnik z topu, ale na pewno solidny, który da dobrą jakość. 

  • Pod koniec Twojej przygody z Pogonią 04 pojawił się temat przejścia do zagranicznego klubu. Oferta Rekordu była z gatunku tych nie do odrzucenia czy raczej inni kandydaci byli po prostu za mało konkretni?

Byłem na rozmowach z późniejszym mistrzem Niemiec, ale tam futsal dopiero się rozwija, więc temat szybko upadł. Być może w przyszłości się do tego wróci, ale na ten moment to temat zamknięty. Była Szwajcaria i inne kluby polskie, natomiast chciałem iść do Rekordu. Miałem tu dużo znajomych, tutaj była Liga Mistrzów, a ona była moim marzeniem. Prezes był konkretny, klub poukładany, myślę najlepiej w Polsce organizacyjnie i sportowo, zawodnicy ambitni dlatego ten projekt mi się spodobał. Nie żałuję tego, bo miałem możliwość wielokrotnej gry w Lidze Mistrzów, zagrania przeciwko Barcelonie, czego bym nie miał wybierając inne kluby. Oferty pojawiają się co jakiś czas, była niezła od klubu z ligi włoskiej, ale stwierdziłem że tu zostanę, gdzie czuję się dobrze.

rekord barcelona kubik
źródło: prywatny Instagram Michała Kubika
  • Jak wyglądają kwestie umów w Rekordzie? Chodzą słuchy, że to tak naprawdę jedyny profesjonalny futsalowy klub w Polsce, gdzie zawodnicy nie muszą, albo nawet nie mogą łączyć pracy zawodowej z grą w futsal.

Raczej prezes skłania się ku temu, żeby nie pracować i skupiać się jedynie na grze w futsal. Zawodników którzy robią coś poza futsalem jest mało, m.in. jestem ja za zgodą prezesa. Pracuję w jego firmie, więc jeśli są jakieś problemy z wyjazdami to od razu jest to załatwione. Od tej strony wygląda to tak jak powinno i wszystkie kluby powinny do czegoś podobnego dążyć. Mamy wszystko dopracowane jeśli chodzi o sprzęt, opiekę medyczną. To trochę śmieszne, ale my jeździmy oklejonym autokarem, a nie wiem czy niektóre kluby 1. ligi na trawie mogą się czymś takim pochwalić. Tutaj naprawdę jest topowy ośrodek sportowy.

  • Łączysz grę w futsal z pracą o charakterze prawniczym, z którym wcześniej miałeś do czynienia?

Pracuję u prezesa w firmie informatycznej. Po części tak, bo jest to dział zajmujący się podatkami, czyli też prawo podatkowe, bo ja też skończyłem podyplomowe studia podatkowe, natomiast poszedłem w informatykę. Na ten moment kończę studia podyplomowe też w tym kierunku, więc dokształcam się i chciałbym iść w tę stronę.

  • A propos łączenia, to grę w Pogoni 04 łączyłeś z funkcją trenera zespołu młodzieżowego. Po przeprowadzce dalej zajmuje Cię praca szkoleniowca w którymś z juniorskich roczników Rekordu czy na razie skupiasz się w 100% na grze?

Chciałem się skupić na grze w klubie i reprezentacji, więc było mało czasu. Zrobiłem papiery trenera futsal C, ale nie chciałbym teraz tego robić i łapać zbyt wielu srok za ogon. W Pogoni też ciężko było to połączyć. Na pewno było kilku chłopaków, sam też trenowałeś i kilku z was gra w Futsal Szczecin. Fajnie że te osoby zostały, złapały tego futsalowego bakcyla. Na ten moment nie chciałbym brać za dużo na siebie, bo może się to odbić na grze. Skupiam się przede wszystkim na pracy, grze w klubie i w kadrze. Trenerki w przyszłości nie wykluczam, ale to raczej jak już będę u schyłku swojej przygody. 

  • Czyli dopiero wtedy jak będziesz mógł założyć garniak, to zobaczymy Cię za linią jako trenera.

Tak, choć może też to być rola grającego trenera. Tylko nie będzie to moje główne zajęcie życiowe. Nie chciałbym być zawodowym trenerem, ale chciałbym wrócić do Szczecina za jakiś czas i jakieś plany być może wtedy będą.

  • To chyba marzenie każdego trenera, żeby założyć buty, wejść na boisko i pokazać jak to się robi.

Jak patrzę na trenera Korczyńskiego, to czasami on wchodzi na halę i musi coś pokazać, bo ktoś nie umie czegoś zagrać. To jest fajne, że może powiedzieć “stań z boku, oddaj piłkę, a ja ci pokażę, jak masz to zrobić”. Fajna i śmieszna sytuacja, ale praca trenera jest ciężka. Denerwujesz się, tym bardziej jeśli grałeś na jakimś poziomie i wymagasz od ludzi na boisku pewnych rzeczy i nie zawsze tak jest, jakby się chciało. Tak to jest, nie każdy potrafi pewne rzeczy zrobić, więc ciężka jest to praca i nie chciałbym się zawodowo tym zajmować, bo ja mam dość mocny charakter. Na pewno chciałbym pomóc w przyszłości w futsalu w Szczecinie, jeśli taka opcja będzie. Jest Legia, jest Widzew, jest Śląsk i mam nadzieję, że kiedyś będzie Pogoń. 

  • Będąc już przy temacie wybiegania w przyszłość – związałeś się na dłużej z Rekordem. Do kiedy będziesz tu na pewno i czy masz jakieś krótko i długoterminowe plany na przyszłość?

Na razie jest to umowa na 2 lata. Raczej mam takie krótkie cele, które sobie ustaliłem. To jest gra w Rekordzie i mistrzostwa Europy. Myślę, że takie cele będą wyznaczane po kolei co pół roku, co rok. Zobaczymy jak to będzie, bo wiadomo że na każdego z nas przychodzi czas. Ja jeszcze chciałbym pograć w piłkę parę lat, bo to jest moja pasja i chcę się w tym futsalu pobawić i coś osiągnąć. Dłuższych celów sobie nie wyznaczam.

źródło: kanał YT Rekordu Bielsko-Biała
  • Przed Tobą najważniejsza impreza. Euro 2022 w Holandii…

Ostatnia taka duża. Patrząc po wieku, mam 31 lat, a w momencie mistrzostw będę mieć rocznikowo 32. Kolejne Euro by było w wieku 36 lat, więc nie planuję zawodowo grać. Bardziej chciałbym coś w rodzaju pół grania, a pół organizacji. Myślę, że w kolejnych mistrzostwach Europy czy świata już nie wystąpię. Wiadomo że teraz do Holandii z urzędu nikt nie pojedzie, dlatego zrobię wszystko żeby pojechać.

  • Kiedy ja zacząłem się interesować tą dyscypliną, jedyną szansą na obejrzenie meczu futsalu było przyjście na Twardowskiego, ewentualnie jakieś skróty na YouTube. Później pojawiły się transmisje live w internecie aż doczekaliśmy czasów, gdy mecze pokazywane są na żywo w telewizji. Jak oceniasz rozwój i popularyzację tej gry na przestrzeni ostatnich powiedzmy 5-10 lat?

Początkowo było fajnie, że mecze były w Orange Sport. Później taki przestój, gdzie nie było żadnej telewizji. Był Sportklub, ale ze względu na małą dostępność tego kanału było słabo. Teraz jest Canal+ więc na pewno niezła telewizja, gdzie dosyć fajnie futsal jest promowany i myślę, że sama stacja też jest zadowolona. Patrząc na media społecznościowe, jest jakieś zainteresowanie. Często pojawiają się wywiady i skróty, więc idzie to do przodu i to jest pozytywne. Myślę że Canal+ trochę inaczej to przedstawia niż mniejsze stacje. To jest bardzo fajne, a ponadto kadra jest pokazywana w TVP Sport, czyli w otwartych kanałach. Daje to dużą możliwość oglądania meczów. Z tego co wiem, spotkanie z Czechami oglądało około 200-300 tysięcy ludzi, więc dość sporo. Daje to szansę zapoznania się z futsalem, bo jak ja miałem paręnaście lat, to oglądałem go na Eurosporcie, jak były mistrzostwa, kiedy jeszcze grał trener Korczyński. Wtedy leciały pojedyncze mecze, natomiast teraz każdy ma możliwość obejrzenie i w telewizji i fajnie, że są relacje w internecie. W telewizji internetowej (tv.com) każdy mecz kolejki można zobaczyć, więc dostępność jest duża. Każdy może się z dyscypliną zapoznać, a i rozpoznawalność jest większa niż jeszcze parę lat temu. Dużo ludzi zna już pojęcie “futsal”, a wcześniej myślę nie było to takie pewne. 

  • Pokazywanie meczów reprezentacji też się do tego przyczynia, a sukces jakim jest awans na mistrzostwa Europy, tylko może korzystnie wpłynąć na postrzeganie futsalu. Niemniej mecze w telewizji publicznej oglądają też osoby, które zadają jeszcze pytania typu: czemu bramkarz gra bez rękawic, po ilu oni grają itp. Jaki masz pomysł na zwiększenie popularności i zainteresowanie ludzi futsalem?

Relacje telewizyjne. Jak najwięcej ludzi musi to oglądać. Musimy wykorzystywać takie fajne momenty jak mistrzostwa Europy, mecze w Lidze Mistrzów, żeby jak najwięcej osób sie zapoznawało z futsalem. Związek tez robi fajną robotę. Jest kanał “Łączy nas futsal”, pokazywane są kulisy reprezentacji i myślę, że coraz więcej osób to ogląda. Wiadomo, pojawiają się komentarze, że jest to piłka dla amatorów. Uważam, że amatorami nie jesteśmy i umiejętności posiadamy niejednokrotnie bardzo duże. Pomóc może też jak najwięcej przekazów medialnych. Pojawianie się w mediach społecznościowych podniosłoby rozpoznawalność klubów i samych zawodników. Takie małe rzeczy mogą sprawić, że więcej ludzi będzie się tym interesowało, a myślę że każdy kto przyjdzie na mecz futsalowy, zostanie i będzie przychodził. Jest dużo emocji, pada wiele bramek i to jest ciekawe. Sam dobrze wiesz, że się fajnie oglądało, jak przychodziło dużo ludzi i było zainteresowanie. Po kilka tysięcy widzów przy meczach z Wisłą czy innymi klubami. W każdym mieście musi być taka popularyzacja, że klub powinien być znany i szanowany. Tak powoli się dzieje. Przykładem jest Legia, gdzie kibice czy Czesław Michniewicz im gratulowali awansu. Małe rzeczy, ale one powodują, że świadomość w futsalu jest coraz większa.  

kibice futsalekstraklasa
źródło: prywatny Instagram Michała Kubika
  • Moim zdaniem powinno się wybierać inne terminy rozgrywania ważnych spotkań. Wiadomo że trudno jest rywalizować z piłką nożną, a był dzień w którym grała Liga Mistrzów – bodaj ćwierćfinał lub półfinał – a w tym samym czasie Constract gra z Rekordem, czyli jak by nie patrzeć ważny mecz w polskiej lidze. Wiadomo co wybierze większość kibiców.

To jest uzależnione w pewnym stopniu od telewizji. To ona wyznacza np. mecz o 12, my jesteśmy takim kopciuszkiem i musimy się dostosować, a nie dyktować warunki. Z czasem, jak to zainteresowanie będzie większe, to futsal będzie traktowany jako normalny sport i ludzie będą wtedy wybierać to czy to. My nie mamy szansy rywalizować z piłką nożną, bo tam finanse są zupełnie na innym poziomie. Natomiast tak jak mówisz w fajnych porach mogłoby to więcej osób oglądać. To nie zależy jednak od nas, tylko od telewizji. 

  • Drugim przykładem jest finał futsalowej LM i finał Pucharu Polski. Chętnie obejrzałbym PP, a godziny nakładają się z Ligą Mistrzów. Może tu warto pomyśleć nad zmianą? Z tego co się orientuję mecze w sobotę o 12:30 w nSport cieszą się niezłym zainteresowaniem, wg mnie to zasługa m. in. tego, że z reguły nic w wielkiej piłce się wtedy nie dzieje.

Ja oglądam jeden na telefonie, a drugi na komputerze, ale nie powinno tak być. Tu powinni się dostosować, masz rację. Na Canale specjalnie taka pora jest dobrana, choć nie jest to fajna godzina do grania. Ja nie lubię grać o tej godzinie, bo nie wiadomo czy zjeść śniadanie czy obiad, ale to jest pod telewizję i tak trzeba. 

  • W jednym z wywiadów powiedziałeś, że brakuje w naszej lidze klasy średniej. Jest Rekord, Piast, Constract i długo, długo nic. Jak na to patrzy zawodnik najlepszej drużyny w kraju, lepiej gdy liga ma jednego hegemona jak powiedzmy Bayern Monachium czy fajniej rywalizowałoby się na bardziej wyrównanym poziomie? Jak się ma obecny stan (kiedy większość drużyn nie ma do was podjazdu) na rozwój ligi. Zauważasz poprawę na przestrzeni ostatnich 5 lat?

Jedna topowa drużyna może powodować nudę. Ktoś może powiedzieć, że nie będzie oglądać, bo i tak Rekord wygra. Tak może być, że ktoś nie przyjdzie na mecz, bo stwierdzi, że i tak będzie 10:0 więc to nie ma sensu. Jak pamiętam swoje początki, to zespół z czołówki mógł przegrać z dołem tabeli. Przy takich wysokich wynikach, ktoś może pomyśleć, że to liga zakładowa, a nie poważne rozgrywki. Wyniki na styku powodowałyby większe emocje. To wszystko rozchodzi się o finanse, ale ta klasa średnia powinna starać się dobijać do tych najlepszych zespołów. I tak jest coraz lepiej, bo mamy Piast i Constract. Red Dragons Pniewy robią fajną robotę.

  • Masz jakiś swój typ, która drużyna mogłaby dołączyć do tych powyższych wymienionych?

Futsal Leszno będzie w przyszłym sezonie niezłym zespołem. Z tego co wiem, kilku fajnych zawodników tam pójdzie. Pewnie Clearex Chorzów, tam też szykują się mniejsze lub większe zmiany i zawsze będzie groźny. Z takich nieoczywistych Opole Komprachcice, bo byli na początku w dole tabeli, a później zrobili dobre transfery i pięli się w górę. Na pewno za rok będą wyżej niż w tym sezonie. 

  • Oglądałem pierwszy lub drugi mecz Opola w Futsal Ekstraklasie, to zadawałem sobie pytanie, co oni tutaj robią. Później się to zmieniło i teraz jest środek tabeli.

Naściągali chłopaków. Po pierwszym meczu z nimi stwierdziłem, że to jest najgorszy zespół w lidze i z takim słabym jeszcze w życiu nie grałem (Rekord – Komprachcice 10:3). W drugiej rundzie nawet mecz u nas był z nimi ciężki, także widać że jak zrobisz dobre transfery i dobrze to poukładasz, to możesz dobijać do tej czołówki. Na pewno nie będzie od razu tak, że wszystkie te zespoły pójdą do góry, ale są w stanie to zrobić.

  • Obecnie w Polsce za futsal często biorą się osoby, którym nie wyszło na dużym boisku i chcą jeszcze występować na stosunkowo wysokim poziomie. Mnóstwo osób łączy grę na trawie z graniem halowym. W Portugalii i zdaje się u was w Rekordzie jest taki system, że w pewnym wieku musisz dokonać wyboru czy idziesz w piłkę 11-osobową czy jednak stawiasz na halę. Ta metoda się sprawdza czy istnieje ryzyko, że ktoś przepadnie po jednej stronie barykady, a mógłby się sprawdzić w innej wersji piłki?

Ciężko jest decydować w wieku 16 lat czy ja będę grał w futsal czy na dużym boisku. W tym wieku każdy raczej marzy o tej piłce w dużym formacie, grze w Lidze Mistrzów i nikt nie będzie stawiał na futsal w wieku 16 lat. U nas zawsze jest 2-3 młodych zawodników, którzy dostają szansę, trenują z nami i mają możliwość wyboru. Mogą sprawdzić czy futsal im odpowiada czy nie. W Rekordzie jest tak, że trenują i futsal i trawę. To jest najlepsze rozwiązanie, bo to ma obopólne korzyści. Dla piłki nożnej lepsza technika, a dla futsalu szansa, że ktoś będzie znał już podstawy gry. Zawodnik który będzie wybierał futsal to z reguły będzie ktoś w wieku 21-22 lat. Jeśli w tym wieku nie grasz na poziomie centralnym, to twoja szansa na zaistnienie jest minimalna. W tym wieku powinno się to rozstrzygać. W późniejszym wieku też możesz iść na futsal, ale wtedy już do pewnego poziomu nie doskoczysz. Futsal też idzie do przodu, profesjonalizuje się. Można powiedzieć, że ktoś z nas jest odrzutkiem z hali, ale ja zapraszam zawodników z trawy na trening halowy i sprawdzimy, kto jest odrzutkiem, a kto nie. Tutaj umiejętności są coraz wyższe i to widać po zawodnikach, którzy przychodzą do futsalu i nie mówię, że sprawdziliby się na dużym boisku pomimo dobrej techniki. Na ten moment to są dwie zupełnie inne dyscypliny. Na pewnym poziomie I czy II ligi swobodnie możesz sobie grać, jeśli jesteś dobry indywidualnie. Poradzisz sobie i tu i tu, ale na poziomie międzynarodowym dochodzi taktyka, przygotowanie i musisz być zawodnikiem typowo futsalowym. Taki zawodnik z boiska na topowym poziomie z marszu na pewno by sobie nie poradził.

  • Kiedyś usłyszałem, albo przeczytałem stwierdzenie, że poziom prezentowany przez futsalistów na najwyższym szczeblu w naszym kraju można porównać do poziomu II ligi na trawie. Myślisz, że można tak to ze sobą zestawiać czy raczej specyfika dyscypliny sprawia, że nie każdy zawodnik od II ligi wzwyż sprawdziłby się na parkietach Ekstraklasy futsalu i odwrotnie?

Jedyne co można ze sobą zestawiać to zarobki i organizacja, myślę że to może być II liga. Piłkarsko nie każdy zawodnik 2. ligi poradziłby sobie w futsalu i odwrotnie. Nie każdy ma predyspozycje do tego sportu. To tak naprawdę jest inny sport. To że ktoś dobrze gra na dużym boisku, nie znaczy że będzie dobrze grał na futsalu. Tam są inne zasady i inne przestrzenie. Mogę być dobrym zawodnikiem, bo jestem szybki i wybiegany, na futsalu to tak nie pomoże. Szybkość jest tu wykorzystywana tylko w szybkich zrywach. Musisz mieć kontrolę piłki i ogarnięcie przestrzeni. Mówi się, że najczęstszym zawodnikiem w futsalu jest środkowy pomocnik. Często jak pytam kolegów, gdzie grali na dużym boisku. Środkowy pomocnik, środkowy pomocnik… i tak w większości. Specyfika gry na tej pozycji jest podobna do tego, co robisz na futsalu. Piłkarsko są to zupełnie dwie inne dyscypliny, ale jak ktoś jest indywidualnie dobry technicznie, to by sobie poradził. Teraz już się to rozjeżdża i różnice są zauważalne.

  • Jak patrzysz na zagraniczne transfery do polskiej ligi? Twierdzisz, że pomagają w rozwoju czy blokują miejsca polskim zawodnikom? W trawiastej Ekstraklasie występuje wielu gości z zagranicy, którzy spokojnie mogliby zostać zastąpieni przez młodych Polaków, a jednak nie daje się im szansy. W futsalu zagraniczni gracze są lepiej prześwietlani przed przyjazdem?

Tu nie ma takiego scoutingu, jak na dużym boisku. To raczej jest kwestia przeglądania filmików danego zespołu i kontakt z menadżerem. Zagraniczni zawodnicy dodają tylko pozytywów do ligi i podnoszą jej poziom, bo młodych Polaków za dużo nie ma. Patrząc po nazwiskach, większość zawodników przewija się między klubami. Ciężko o nowy dopływ, co jest problemem futsalu. Nie ma wielu nowych, młodych zawodników, tylko pojedyncze przypadki.

  • Mogłyby tu pomóc dedykowane duże ośrodki futsalu. Legia, Widzew czy Śląsk mają już swoje drużyny futsalowe. Gdyby więcej renomowanych klubów poważnie potraktowało rozwój futsalu, to mogłoby zwiększyć ten dopływ świeżej krwi?

Tak, patrząc po Szczecinie, gdzie jest 6-7 klubów które szkolą młodzież, jeśli jeden czy dwóch chłopaków z danego rocznika zagra na poziomie 2. ligi i wzwyż to jest super. Ale jest też wielu chłopaków, których można wykorzystać. Może nie mieli umiejętności na duże boisko, nie mieli tyle szczęścia i można byłoby z nich skorzystać w futsalu. Moglibyśmy stworzyć wiele fajnych zespołów. W każdym z takich ośrodków centralnych można by zrobić coś fajnego, ale to wszystko zależy od organizacji. Wiemy jak było w zero-czwórce z organizacją… co najwyżej średnio, bym rzekł. Do tego, co np. Legia i Widzew powinniśmy dążyć. Futsal jest fajną alternatywą i popatrzmy na Sporting Lizbona. Klub który jest na trawie i w futsalu osiąga sukcesy w Lidze Mistrzów. Zawodnicy po zdobyciu LM przylatują i witają ich kibice z racami. To jest po prostu utożsamianie się z klubem. Tak samo, gdy byliśmy w Barcelonie. Widać, że ci kibice utożsamiają się nie z daną dyscypliną, tylko z klubem. Futsal jest dla nich fajną rozrywką, bo pada dużo bramek i jest dużo emocji. W tym kierunku powinniśmy iść, bo jak będzie taki mecz Piast Gliwice – Legia Warszawa, to kibic nie będzie myślał czy to jest futsal czy cokolwiek, a i tak przyjdzie z ciekawości, żeby to oglądać. A jak wiemy, jeśli przyjdziesz na futsalowy mecz i ci się spodoba, to na pewno zostaniesz. To będzie budowało. Takie kluby jak Rekord są marką samą w sobie, tu już nie trzeba zmieniać nazwy, bo i tak jest znany. Te mniejsze ośrodki i kluby powinny się łączyć w sekcje i do tego dążyć. Chciałbym żeby tak było i żeby Pogoń też kiedyś taką sekcję stworzyła. Kwestia organizacji i jakiegoś fajnego pomysłu, bo kluby się otwierają na to. Jest Widzew, Stal Mielec, GKS Tychy, Piast Gliwice, także to nie jakiś wielki problem, tylko trzeba zaszczepić bakcyla.

kubik pogoń 04 szczecin
źródło: Głos Szczeciński
  • Pewnie już sama zmiana nazwy i herbu byłaby w stanie coś pozytywnego zdziałać. 

Na pewno. Tak jak teraz Pogoń odnosi sukcesy i można zbudować wokół tego dużo fajnych rzeczy, klubów. Powiedzieć tak: możemy rywalizować z Legią i grać mecze na hali. Będzie Pogoń – Legia na dużym boisku i Pogoń – Legia na hali. Wszystko zależy od pomysłu i chęci ludzi. Muszą to robić osoby z głową, z wizją i kompetencjami, a nie takie z łapanki.

  • Jak wyglądają zarobki w futsalu? O jakich kwotach mówimy przy polskiej lidze? Za granicą jest zapewne wiele klubów, gdzie zarobki są porównywalne z tymi w piłce 11-osobowej. Tutaj chyba póki co aż tak dobrze nie ma.

Nie, ale i tak to idzie do góry. Jeśli dochodzą premie, bonusy itd. taki niezły zawodnik może zarobić około 6-8 tys. Nie ma tragedii.

  • Czyli poruszamy się raczej wokół czterocyfrowych sum?

Jeszcze ponad 10 tysięcy to nie. Zdarzają się takie miesiące, kiedy dojdą jakieś bonusy za Ligę Mistrzów, ale jeszcze minie parę lat zanim tak będzie.

  • Jeszcze pytanie odnośnie reprezentacji Polski. To najważniejszy zespół, który może się przyczynić do popularyzacji futsalu w naszym kraju. Chciałbyś, żeby ludzie oglądali mecze kadry, jeśli nie wiązałoby się to z regularnym śledzeniem rozgrywek ligowych? Odwołuję się tutaj do polskich reprezentacji w koszykówkę, siatkówkę i piłkę ręczną. Losy tych drużyn śledzi wielu kibiców, a jednak niespecjalnie interesuje ich to, co się dzieje na krajowym podwórku w tych dyscyplinach.

Tak pewnie jest, ale nie chciałbym żeby tak było. Piłka klubowa też jest ciekawa. Też się interesuję piłką ręczną, bo kiedyś trenowałem, ale oglądam raczej tylko mecze kadry i czasami Vive Kielce. Myślę, że najlepiej by było tak jak jest teraz, żeby telewizja pokazywała chociaż ten jeden/dwa mecze. Nawet nie kosztem kadry, bo ona i tak znajdzie zainteresowanie, ludzie nie patrzą czy to jest kadra w to czy tamto. Nawet jakby to był mecz Polska – Brazylia w tenisa stołowego, to i tak będą ciekawi.

  • Jak należy wypromować mistrzostwa Europy w futsalu, żeby oglądało je możliwie najwięcej osób? Odbędą się na przełomie stycznia i lutego 2022, więc termin wydaje się być idealny, nie koliduje z żadną Ligą Mistrzów itp. Transmisje meczów to jedyne co telewizja może zrobić?

Więcej bym od telewizji nie oczekiwał na ten moment. Kanał “Łączy nas piłka” na pewno będzie dużo działał. Nawet te kulisy, które też ludzie oglądają. Ja często je oglądam, bo mnie to ciekawi, co się dzieje wokół reprezentacji. Takie kulisy futsalu też są ciekawe, bo pokazują że jesteśmy normalnymi chłopakami i dużo osób to oglądało i było wiele pozytywnych komentarzy. Coś takiego też buduje, a social media to coś z czego większość ludzi teraz korzysta. Twitter, Instagram, Facebook, pewnie tam to będzie promowane. Mój dobry znajomy Rafał Kędzior też się tym fajnie zajmuje. Wydaje mi się, że wydźwięk tego awansu jest zupełnie inny od tego poprzedniego. Wtedy ok, były jakieś wywiady w Polsat Sport, ale to zamknięta telewizja i nie każdy miał ten kanał, by móc obejrzeć taki mecz. Teraz to będzie fajnie promowane i będą zapowiedzi meczowe. Nic się nie dzieje w styczniu w żadnym większym sporcie. Social media i zapowiedzi mogą wtedy pomóc.

  • A propos Ligi Mistrzów, ostatnio działo się wiele wokół europejskiej piłki w kontekście powstania Superligi. Kolejne reformy rozgrywek klubowych czy reprezentacyjnych psują przyjemność śledzenia tego, co się dzieje w piłce. Wszystko oczywiście w imię pieniędzy. Czy futsal mógłby zyskać na tym że kibice w pewnym momencie będą mieli dość oglądania przepompowanej kasą piłki nożnej?

Teraz oglądając mecz często tak mam, że siedzę na telefonie, bo nic się nie dzieje na boisku. Wiadomo, są fajne mecze, ale dużo jest takich po prostu nudnych. Jest duża kasa i wiadomo, że te zespoły, które ją mają i tak się znajdą w finale. Czasami jest to nudne. Słyszałem o fajnym pomyśle na Superligę, żeby zrobić ją na zasadzie Ligi Narodów. Czyli liga A, liga, B, liga C i można by było spaść i awansować, a oglądalibyśmy te najlepsze zespoły. Tylko ja szczerze nie rozumiem tego pomysłu, bo nie chciałoby mi się oglądać 10 razy mecz Real – Barcelona. Ja wolę oglądać mecze, gdzie taka Granada wygrywa z Barceloną 2:1 i się cieszę, bo nie kibicuję nikomu, ale coś się przynajmniej dzieje ciekawego. 

  • Wiadomo że nie da się śledzić wszystkiego przez natłok meczów. Starasz się oglądać futsal i piłkę jak najczęściej się da czy raczej tylko najważniejsze mecze?’’

Oglądam jeśli w weekend mam czas. Często jest tak, że jesteśmy w podróży to oglądam. Przyznam szczerze, że moją ulubioną ligą jest polska trawiasta. Pogoń i Legia to są dwa kluby, które lubię w Polsce. Piłkę oglądam często, futsal też czasami. Na hali to raczej ligowe międzynarodowe – poziom top, czyli Benfica – Sporting czy liga hiszpańska. Nie za często, bo staram się też, żeby ta głowa odpoczęła. Czasami oglądam też piłkę ręczną, bo ją lubię. 

  • Opowiedz o swoich początkach z futsalem, jak to się stało, że nie poszedłeś jak większość w piłkę trawiastą, a byłeś jednym z niewielu młodych chłopaków, którzy postawili na grę na hali?

W pewnym wieku grałem w seniorach Arkonii Szczecin. Byłem jeszcze juniorem, a grałem w seniorach. Miałem taką świadomość, że jak w pewnym wieku nie pójdę wyżej to nie zaistnieję w piłce i pojawił się ten futsal. W sumie z przypadku, bo mój trener Tomek Brzozowski grał w Moto 46 i zaproponował mi grę na hali, bo w zimowym okresie fajnie wyglądałem na treningach. Był sponsor, amatorska liga i tak się zaczęło. Graliśmy w tej lidze, tam mnie dojrzał Gerard Juszczak, obecny dyrektor działu scoutingu w Jagiellonii i powiedział, że pojadę z Pogonią 04 na młodzieżowe mistrzostwa Polski.Tam byłem blisko, żeby zostać królem strzelców i zachwyciłem się futsalem. To już była Ekstraklasa, a dla mnie samo to słowo było czymś wielkim, bo jako junior Arkonii mogłem zagrać w ekstraklasie. Wtedy było trochę inaczej, bo w Szczecinie futsal był bardzo popularny przez wiele lat. Później pojechałem na kadrę i już wtedy wiedziałem, że w pójdę w futsal. Mało ludzi może powiedzieć, że reprezentowało kraj w takiej czy innej dyscyplinie. Początki były ciężkie, bo pół roku nie grałem, ale później wiedziałem, że to jest moja dyscyplina i nie zamieniłbym tego nigdy.

michał kubik reprezentacja futsal
źródło: laczynaspilka.pl
  • A były takie momenty, gdzie sam chciałeś, albo ktoś chciał Cię namówić na powrót na trawę?

Raczej nie, nawet takiej myśli w ogóle nie dopuszczałem. Nie szukałem na siłę. Oczywiście lubię grać na trawie i nawet w Rekordzie gramy co roku taki mecz z 3. ligą, udało się nawet wygrać w tamtym roku, ale nigdy nie myślałem o tym, żeby wrócić. Może kiedyś na koniec, żeby się jeszcze pobawić jak najbardziej.

  • Kiedy już zacząłeś grać regularnie w Pogoni, wybiegałeś myślami do przodu? Skupiałeś się na zero-czwórce czy obserwując siebie i otoczenie wiedziałeś, że możesz zajść wysoko?

Na początku było ciężko, bo w ogóle nie grałem. Mecz przełomowy był na Rekordzie, gdzie debiutowałem. Później strzeliłem szybko bramki i nieźle mi szło. Wiedziałem, że jest ok. W kolejnym sezonie zostałem odkryciem roku, to wiedziałem że jest dobrze. Zadebiutowałem dość szybko w kadrze, bo po roku, więc widziałem, że idzie to w fajnym kierunku. Wtedy myślałem, że futsal będzie super dyscypliną, a my będziemy zarabiać tak jak piłkarze na trawie, ale tak się nie stało. Co jakiś czas pojawiały się propozycje z innych klubów. Wcześniej 2 razy miałem ofertę z Rekordu, ale się nie zdecydowałem i była Wisła Kraków. Szło mi nieźle i mam nadzieję, że jeszcze parę lat pójdzie. 

  • Jak patrzysz wstecz na swoją karierę, to czy jest coś, co zrobiłbyś inaczej? Na przykład zadecydował o wcześniejszym wyjeździe ze Szczecina.

Myślę, że tak. Po sezonie, w którym spadliśmy z Pogonią z ligi, a właściwie nie spadliśmy, bo rozpadająca się Wisła podarowała nam miejsce. Wtedy już byłem bardzo blisko Rekordu i wszystko było prawie dograne. Bardzo chciałem tam pójść i może 2 lata wcześniej bym był w tym Rekordzie. Ale nie ma czego żałować, bo mogłem iść wcześniej do Wisły. Nie wiem co bym teraz robił i gdzie bym był, ale stało się tak jak się stało i myślę, że to jest w porządku. Trafiłem na zespół w topowej formie i topowym poziomie, który zdobywa wszystko.

  • Czy była szansa na to żebyś pozostał na Twardowskiego i co by musiało się wtedy wydarzyć?

Nie było żadnej szansy. To już kiełkowało, jak pojawiły się problemy organizacyjne. Tak naprawdę ja i Dominik Solecki, który wtedy też grał w Pogoni od pół roku zastanawialiśmy się, gdzie będziemy grali. Szukaliśmy sobie jakichś ścieżek, pojawiły się różne rozmowy z klubami i już wiedziałem, że nie zostanę. Byłem po prostu zmęczony i ciężko mi się wtedy funkcjonowało przy takiej organizacji. Wiedziałem, że to już nie jest dla mnie i że muszę gdzieś odejść. Fajnie, że się trafił wtedy Rekord.

  • Co byś robił, gdyby Twoja przygoda z graniem nie potoczyła się po Twojej myśli?

Ciężko powiedzieć, na pewno bym pracował. Być może w jakiejś szczecińskiej kancelarii. Skończyłbym studia i poszedł w tym kierunku, bo w tym się kształciłem. W momencie jak już przestawałem grać w Pogoni to już pracowałem w kancelarii i wydawało mi się, że z tym zwiążę swoją przygodę. Z drugiej strony moim marzeniem zawsze była gra w piłkę i to się w jakimś stopniu spełniło. W małej piłce, ale zawsze.

  • Michał Kubik w szatni, Michał Kubik na parkiecie i Michał Kubik w roli trenera. Czym się różnią te trzy postacie?

W życiu codziennym jestem raczej spokojną osobą. Nawet się śmieją, że w pracy jestem taki wyważony i za dużo się nie odzywam. Na boisku to jest pełna energia. Czasami aż do przesady i sam się tego czasem wstydzę. Po prostu nie umiem przegrywać, mam taką ambicję i charakter, że jestem strasznym nerwusem i nie akceptuję porażki. Czasem się tak zachowuję, że aż szkoda na to patrzeć. W szatni dusza towarzystwa. Raczej dbam o atmosferę, dużo żartuję i jestem pozytywnie odbierany. Jako trener trudno powiedzieć, bo to nie była długa przygoda. Chciałem po prostu dla każdego jak najlepiej. żeby poczuli trochę tego futsalu. Na pewno dużo chciałem zmienić, ale nie było takich dużych możliwości. Myślałem, że pójdzie to inaczej, ale było jak było. Chyba nie tak źle.

  • Jakie wskazówki dałbyś młodym zawodnikom lub jakie błędy popełniłeś, a których uniknięcie pozwoliłoby Ci na szybsze osiągnięcie wysoko postawionych celów?

Na pewno trening indywidualny. Moje pokolenie zawodników tak naprawdę uczyło się wielu elementów samemu. Jeszcze wtedy nie było to tak rozwinięte. Takie rzeczy jak przyjęcie, piłki, prowadzenie, podanie. Niby błahe rzeczy, ale najważniejsze w futsalu. My tego nie trenowaliśmy i szkoda, bo nie mamy takich nawyków, gdzie zawodnik w Portugalii w wieku 15 lat ma to wszystko poukładane. Musieliśmy się uczyć wszystkiego na nowo. Ustawienie ciała też jest ważne, a czasami człowiek nie robi tego odruchowo, bo tego po prostu nie trenował, a poprawa tego na pewno dałaby dużo korzyści młodemu zawodnikowi. Plus analiza osób, grających na danej pozycji, tego brakuje. Nigdy człowiek nie patrzył na inne osoby, a teraz dużą uwagę zwracam na to, jak grają inni zawodnicy i staram się powielać pewne elementy. Poruszanie się, na to też trzeba patrzeć.

  • Możesz kogoś nominować do kolejnego podobnego wywiadu, kto z obecnego składu reprezentacji Polski najlepiej by się do tego nadał. Najlepiej spoza Rekordu. Kogo wybierasz?

Sebastiana Leszczaka. Fajna historia, bo gość grał za Macieja Skorży w Wiśle Kraków.

ROZMAWIAŁ: Patryk Jurys